Król rozkazywał ustami
„Król rozkazywał ustami kanclerza skończyć natychmiast ze wszystkimi sprawami Bretanii, których miał już dość.
Rozkazywał parlamentowi pojednać się z księciem dAiguilłon, którego służba odpowiada mu bardzo. Zabraniał uchylania się od udziału w organach wymiaru sprawiedliwości. Jeżeli wszystkie żądania królewskie zostaną przyjęte, wszystko wróci do błogosławionego stanu złotego wieku, kiedy rzeki płynęły szemrząc przemowami na podobieństwo mów doradców sądowych, a drzewa uginały się pod ciężarem plików dokumentów procesowych, zwisających ku panom adwokatom i prokuratorom, którzy mieli prawo je zrywać jak owoce.
Te ponętne obietnice nie pojednały parlamentu z panem de Maupeou, a tym więcej z księciem dAiguillon. Ale wyzwanie zostało rzucone, trzeba było na nie odpowiedzieć.
Członkowie parlamentu przyjęli z godną podziwu jednomyślnością postawę obojętności, która bardzo uraziła Jego Królewską Mość i arystokrację na trybunach. 4
Małżonka delfina zbladła z gniewu. Pierwszy raz znalazła się twarzą w twarz z oporem ludu. Zimno oceniła jego potęgę.
Uznała, że kanclerz jest słaby, a członkowie parlamentu zbyt zuchwali.
Ludwik XV rzucił okiem dokoła siebie, aby przekonać się, jakie wrażenie wywarła jego wola wyrażona słowami, które uważał za dosyć kwieciste.“(9)