Nagle Karol dostrzegł
„Nagle Karol dostrzegł, jak Toimniża podniósł się wolno i pochylił. Było coś niepokojącego w tym ruchu.
— Niech mój brat leży spokojnie.
Karol chciał zapytać „dlaczego", ale nie zapytał, bo usłyszał charakterystyczny szelest, znajomy złowrogi dźwięk. Znieruchomiał, nie śmiąc nawet odwrócić głowy. Najgorsze było to, że nie orientował się, z której strony nadciąga niebezpieczeństwo. Wszystko trwało bardzo krótko, ale było przerażające.
— Już! — zawołał Indianin.
Karol podskoczył jak wypchnięty sprężyną. Zobaczył swego towarzysza trzymającego w zaciśniętej prawicy coś, co człowiekowi nieświadomemu sytuacji mogło wydać się długim i grubym sznurem piaskowej barwy. Tylko że ten sznur... drgał!
Toimniża zamachnął się i trzasnął nim o pień drzewa, po czym cisnął daleko od siebie. Karol odetchnął głęboko.
— Nie ukąsił cię — zapytał. — Jakże można chwytać grzechotnika gołą ręką
— Moja ręka jest szybka jak myśl, a nie starczyłoby czasu na wyjęcie broni.
Karol zbliżył się i spojrzał. Wśród rzadkiej trawy spoczywał z roztrzaskaną głową grzechotnik o grzbiecie żółtawym, cętkowanym szeregiem plamek barwy brunatnej, otoczonych ciemniejszą jeszcze obwódką. Dwie jasne linie znajdowały się z boków spłaszczonej głowy .“(6)
<<<< Lautrec pytał czy wolno
| - Czyżby Z dworu królowej- >>>>